Pszczelarz powinien mieć specjalny kombinezon z szarego, gładkiego, naturalnego materiału i wyglądać jak ten pan na rysunku. Na głowie powinien mieć kapelusz z siatką, a na rękach rękawiczki. Jak każdy dobry pracownik powinien dysponować odpowiednimi narzędziami.

Niezbędna jest dmuchawa, która spalając mieszankę, drewnianych wiórków, próchna i ziół, wytwarza dym. Dym otumania pszczoły, powoduje, że są spokojne. Tracą węch i nie odbierają sygnałów alarmowych swoich strażniczek. Pszczelarz otwiera ul i przy pomocy odpowiedniego dłuta rozdziela ramki sklejone woskiem. Miękką szczoteczką zmiata pszczoły z ramek, nożem i widelcem otwiera komórki plastra i wkłada plaster do wirówki. W ten sposób w czasie wirowania wypływa na sito miód, który potem odprowadzany jest do pojemników. Zużyty wosk z ramki to cenny, zdrowy, naturalny surowiec, wykorzystywany m.in. w kosmetyce. Do pustych ramek wkłada się węzę i dociska, a dalej następuje budowanie plastra, ale to znowu rola pszczół.
Praca pszczelarza to pełna opieka nad rojami, przy zapewnieniu im jednocześnie pełnej wolności i dzikości. Jeśli właściciel nie spełnia tych wymagań, rój może uciec. Opieka to utrzymywanie czystość w ulu, osłuchiwanie uli na przedwiośniu i rozpoznawanie po odgłosach czy pszczoły są spokojne, czy zdenerwowane. To dokarmianie syropem cukrowym i ciastem z miodu pyłku i cukru pod koniec lata. Pszczelarz musi też znać się na chorobach pszczół i sposobach zapobiegania chorobom.
Ule to drewniane domki dla pszczół. Najczęściej to proste pudełka z daszkiem i z wylotką, umożliwiającą pszczołom opuszczanie i przylatywanie do ula. Ale bywają też niesamowicie fantazyjne. W zależności od części świata i pomysłowości autora pojawiają się czasem bardzo dziwne i skomplikowane ule. Bywają nawet rzeźby naśladujące figury ludzi lub zwierząt.
Na bazie tekstów z książki „PSZCZOŁY”
oprac. Ewa Podlesińska
Ilustacje pochodzą z książki PIOTRA SOCHY
wydanej przez poznańskie Wydawnictwo
Cieszymy się i dziękujemy, wspaniałemu rysownikowi – Panu Piotrowi Sosze, autorowi tekstów – Wojciechowi Grajkowskiemu,
oraz
Wydawnictwu „Dwie Siostry” i dobrą energię Pani Kasi Domańskiej.







